środa, 20 kwietnia 2011

Nowy kierunek

Dawno mnie nie było, ale to właśnie dlatego, że sporo się działo w moim życiu. Łukasz odszedł już ostatecznie do lamusa i już w ogóle o nim nie myślę. Po drodze był młody Kamil, który okazał się nierozgarniętym chłoptasiem, a następnie Romek o którym wolałbym w życiu nie pamiętać. Pomimo, że staram się nikogo za szybko nie oceniać i poznać drugą osobę, to w tym przypadku rzeczywistość przekroczyła wszystkie dopuszczalne granice tolerancji. Do tego stopnia, że prosto z mostu acz kulturalnie podziękowałem za spotkanie i zwiałem gdzie pieprz rośnie.

Dodatkowo jak już wcześniej pisałem miałem jechać spotkać się z Wojtusiem, który bardzo mi się podobał chociaż za dobrze go nie znałem. Plany na szczęście doszły do skutku i mieliśmy okazje spędzić razem kilka dni, a do tego los poszedł mi na rękę i pracowaliśmy razem w jednym zespole, dzięki czemu mieliśmy okazje dobrze się poznać. To był wspaniały czas i utwierdziłem się tylko w tym, że Wojtek jest cudownym człowiekiem. Długo rozmawialiśmy, wiele się o sobie dowiedzieliśmy i czułem taką bliskość między nami. Nasza relacja jest ciekawa, bo sam wygląd Wojtka jest w porządku, ale nie powala mnie na kolana, natomiast jego charakter sposób bycia, intelekt przyprawia mnie o zawrót głowy. Ile to razu pracując razem do późnej nocy dostawaliśmy genialnego humoru i gadaliśmy z taką lekkością oraz podekscytowaniem. Ile to razu, przyglądałem mu się ukradkiem pragnąc go pocałować w te roześmiane usta. I ten cudowny delikatny aksamitny głos, gdy siedzieliśmy po nocy. Ja bezustannie szukałem wszelkich sygnałów i chwytałem się każdej sytuacji, która świadczyłaby o tym, że Wojtek jest gejem. Szukałem wskazówki, czy w jakiś sposób mu się podobam. Jak zwykle tylko czekałem i nie miałem odwagi przełamać się i wyznać mu co czuje. Ostatni wieczór był najlepszy, siedzieliśmy długo razem i gadaliśmy, a ja biłem się z myślami i chciałem wszystko mu powiedzieć, jak na spowiedzi. Nawet jeśli nie jest gejem, to myślę, że by to zrozumiał i nie musiałbym się wstydzić mojej szczerości, ale i tym razem się nie odważyłem. Nie byłem pewny jego sygnałów, nie mogłem zaufać swoim przeczuciom. Niestety po kilku cudownych dniach przyszedł czas się rozstać i każdy rozjechał się w swoją stronę. Ja wróciłem na Dolny Śląsk, a Wojtek do Warszawy. Teraz łączą nas tylko rzadkie, przyjacielskie maile. Pozostało mi tylko to i  tęsknota podsycana przez zdjęcia z Wojtkiem. Ale i tak było cudownie i na pewno nie zapomnę tych miłych chwil . Co ma być to będzie, ale mam nadzieję, że niedługo znów się spotkamy.Powoli wychodzę z mroku i coraz częściej zaczynam doceniać takie piękne momenty życia. Takie krótkie i ulotne, ale szczere i piękne, nie ważne co przychodzi potem.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz