I znowu jestem. Nie pisałem od kilku miesięcy i jak to bywa w takich przypadkach przyczyna jest prozaiczna. Po prostu coś się wydarzyło, byłem szczęśliwy i nie miałem potrzeby, aby wylewać tu swoich rozterek. Wiosną poznałem Tomka z Wrocławia i choć początki nie były obiecujące, to postanowiliśmy tak łatwo się nie poddawać i okazało się, że na prawdę polubiliśmy się i zostaliśmy parą. Było zauroczenie, regularne spotkania, wspólne wycieczki i spacery, oglądanie filmów i wszystkie te bzdury, które pary robią razem. Jednak ostatnio zrozumiałem, że zabrakło w tym wszystkim jednej bardzo ważnej rzeczy-miłości. Znamy się od paru miesięcy i zacząłem się wreszcie poważnie zastanawiać do czego to wszystko zmierza. W końcu zrozumiałem. Lubię spędzać czas z Tomkiem i kręci mnie on fizycznie i to bardzo, ale nie wyobrażam sobie naszej wspólnej przyszłości. Nie z nim. Chciałbym, abyśmy byli przyjaciółmi i mieli dalszy kontakt ze sobą, ale nic ponad to. '
Oglądałem ostatnio hiszpański film z 2010 roku w reżyserii José María Goenaga i Jon Garaño pt."80 dni". Jest to dość smutna historia dwóch starszych kobiet, przyjaciółek z dzieciństwa, które po larach spotykają się i okazuje się, że jest między nimi coś cudownego. Wszystko jednak niszczą lęki, kłamstwa i brak odwagi, aby przyznać się do prawdziwych uczuć. Oglądając ten film zrozumiałem, że nie mogę tak dalej żyć i zgadzać się na półśrodki z lęku przed samotnością. Chcę być szczery w stosunku do siebie i do Tomka. Jestem pewien, że muszę wyznać mu prawdę i zakończyć nasz związek. Najgorsze w tym wszystkim jest to, że jemu na mnie bardzo zależy. Czuję to z jego strony i tym bardziej pogłębia to moje poczucie winy. Nie chcę go skrzywdzić, ale czy szczerość nie jest w tej sytuacji mniejszą krzywdą niż zatajenie prawdy i moich uczuć? Coraz dobitniej dociera do mnie, że wyznanie prawdy jest konieczne, tylko jeszcze nie potrafię się z tym zmierzyć.
Jutro jadę spotkać się z Tomkiem, ale chwilowo chcę zostawić wszystko po staremu i udawać, że nasz związek jest w najlepszym porządku. Nie jestem gotowy na konfrontacje, bo mimo wszystko zależy mi na Tomku i jego szczęściu. Czuje się jak tchórz, ale kończenie związków nie jest moją mocną stroną. Tylko co ja jutro zrobię? Mając świadomość, że to wszystko zbliża się ku końcowi nie będę mógł spojrzeć Tomkowi w oczy? Będę musiał otwarcie kłamać, choć wiem, że nie będzie to łatwe. Ale ze mnie pieprzony przestraszony chłopiec, w takich chwilach nienawidzę się za to. Ale nic, zobaczymy co będzie jutro.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz