Byłem dzisiaj na spacerze na wsi. Wędrowałem po wiosennych łąkach pośród wzgórz i lasów. Wspaniale grzało popołudniowe słońce, a po błękitnym rześkim niebie przesuwały się puchate chmury. Położyłem się w trawie na słoneczny zboczu i patrzyłem przez godzinę na te wędrujące obłoki. Normalnie pomyślałbym, że to głupie, ale tym razem tego właśnie potrzebowałem. Potrzebowałem zająć myśli regularnym, spokojnym ruchem płynących chmur. Pchała je jedna siła, wszystkie gnały w tym samym kierunku, ale każda z nich była niepowtarzalna i bardzo ulotna. Cudownie było doszukiwać się w ich kształtach jakiegoś skojarzenia. Tak choćby wypatrzyłem wielbłąda objadającego jakiś krzak, co nieźle mnie rozbawiło. Dobrze, że nikt akurat mnie nie widział, jak śmieje się do siebie, bo to by dopiero było. Jednym słowem życie jest takie proste i cudowne, gdy nie myśli się o samotności i o facetach. Lubie ten stan, kiedy czuje się "kompletny". Jestem wtedy szczęśliwy, bo znika to okropne uczucie pustki. To tyle na dziś, a ja odpływam jak obłok na niebie.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz