środa, 9 marca 2011

Czasem słońce, czasem deszcz

W tytule nie nawiązuję do pogody za oknem, bo słońca na pewno ostatnio nie brakuje, choć mogłoby być już cieplej. Bardziej chodzi mi o to, że w życiu zawsze przeplatają się te dobre i złe chwilę. Taki jest mój dzisiejszy dzień. Udało mi się załapać na obóz z Wojtkiem. Ogromnie się cieszę z naszego spotkania i mam nadzieję, że coś z tego wyjdzie. Będę się bardzo starał, aby nie zmarnować tej szansy, ale wiele zależy od okoliczności. Oby były bardzo sprzyjające. To jednak dopiero za kilka tygodni, a poza tym nie było dzisiaj już tak różowo. 

Pisałem wczoraj, że mam dzisiaj spotkać się z Łukaszem. Witałem z uśmiechem dzień, a do tego dostałem od Łukasza kilka miłych sms-ów o poranku i myślałem, że tego dnia nad moimi planami nie pojawią się już żadne ciemne chmury. Jednak jak wiadomo życie potrafi zaskakiwać, bo Łukasz napisał że nie da rady zerwać się z pracy i ze spotkania nici. Trochę mnie to przybiło, bo nie lubię takiego zmieniania planów i już się nastawiłem na spotkanie, a tu dupa! Do tego znowu napisał do mnie Ten Stary i znów chce się spotkać. Już z nim zimą pisałem, ale było z nim coś nie tak i nie wzbudził mojego zaufania. Odczułem sporą ulgę, gdy nasza znajomość rozeszła się po kościach. Potem okazało się, że znów trafiłem na niego na innym portalu, ale rozpoznałem go dopiero po kilku mailach i oczywiście wykręciłem się od razu od tej znajomości. Do tego pojawiły się w internecie ostrzeżenia przed Tym Starym, więc tego już w ogóle było za wiele. Teraz się ciesze, że miałem sporo rozsądku i nie władowałem się w coś takiego.

Pomimo pozytywnych perspektyw na przyszłość związanych z Wojtkiem, dzisiejszy dzień trochę mnie podłamał i kończę go "przegrany na tarczy, a nie jako zwycięzca z tarczą". A do tego nie urządziłem jeszcze do końca mieszkania, które wynajmuje od jakiegoś czasu, a muszę załatwić jeszcze trzy rzeczy, aby żyć tu jak człowiek. Od dłuższego czasu nie mam do tego serca i odwleka się to w nieskończoność.


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz